Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dynia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dynia. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 października 2011

Dyniowe klimaty, na osłodę po męczącym dniu.

Dynia mnie zainspirowała... 
A jako, że ja cały czas w klimatach nabiałowo-żelatynowych, połączyłam dwa pasy w jedną drogę. No i powiem Wam, że całkiem, całkiem po niej pojedziemy. Do smakowego raju! Pełnego ukojenia i zapachu. Rozgrzewającego i pobudzającego zmysły. 

Zauważyłam ostatnio, że pomimo trendu na patykowate ciało, wolimy jeść i patrzeć na słodkie. Udowodniono naukowo, że ci, którzy są na diecie jedzą więcej, gdy nadarzy się okazja. Tak więc wszyscy! Raz ,dwa! Porzucamy ograniczenia i żyjemy! Jak chcemy.

Potrzebujecie pomocy? Odwróćcie głowę w nieznaną dotąd stronę i ujrzyjcie tych, których znacie, a nie doceniacie. Uśmiechnijcie się do siebie rano i do wścibskiej sąsiadki pod sklepem. Będzie inaczej :) Niech świat staje się piękniejszy!
Na odwagę...

Panna Cotta cynamonowa na musie z dyni
200ml śmietanki 30%
360g (duży kubek) jogurtu naturalnego
250ml mleka 2%
100-150g cukru pudru
2,5 łyżki żelatyny
2 łyżki cynamonu

Jogurt mieszamy na jednolitą masę ze śmietaną i cukrem.
Mleko gotujemy. W 50ml rozpuszczamy żelatynę.
Wszystko mieszamy i studzimy.
Przelewamy do szklaneczek/foremek i odstawiamy do lodówki na miń 2h.

Mus dyniowy
700g dyni
70g brązowego cukru
2 garści pokrojonych rodzynek
pół gruszki

Dynię rozgotowujemy w kilku łyżkach wody ok 15 min.
Dodajemy cukier, do rozpuszczenia, mieszamy.
Wszystko blendujemy. Dodajemy rodzynki o utartą na paćkę gruszkę. Szybko łączymy.
Pannę wkładamy na moment do gorącej wody, aby łatwo odeszła od naczynka.

Na głębokim talerzu wylewamy sos, a na nim układamy pannę.

Podajemy od razu!



Jest pyszna!

Pozdrawiam,
Praline

sobota, 15 października 2011

Smażone spaghetti.

Nie wiem skąd i dlaczego. 

Dziś naszła mnie wena. Noże, miski, deski, garnki, patelnie. Zużyłam połowę mojego ekwipunku. Mieszałam, smażyłam, myślałam.
Nastał jakiś dziwny czas.

Ale dziś udało się! Udało się wejść do kuchni. Z sercem,  potrzebą. 
Słuchałam głosu Adele i Nigelli. Zatęskniłam za świętami. Za ciepłem. 
Jest mi gorąco i zimno jednocześnie. Chcę patrzeć na ogień i pić zimną wodę z cytryną.
Zjeść coś ostrego i łagodnego zarazem.

Oglądam książki. Jamiego oczywiście. Włoska wyprawa. 
Zatrzymuję oczy, po raz kolejny, na stronie 36.

Robię! Dodaję tylko coś od siebie.
Dynię.

Smażone spaghetti z dynią i papryką
na 4 osoby

300g makaronu spaghetti
700-900g dyni
3-4 łyżki słodkiej papryki
szczypta soli i pieprzu
dla chętnych, odrobina kurkumy
oliwa z oliwek


Makaron gotujemy w osolonej wodzie. Odcedzamy, przelewamy zimną wodą i lekko studzimy.
Dynię kroimy w małą kostkę.
W woku rozgrzewamy oliwę i podsmażamy dynię (można, a nawet należy ją posolić).
Makaron tniemy na ok. 8 cm kawałki i dorzucamy do dyni.
Podkręcamy ogień. Smażymy. Do wszystkiego dodajemy paprykę i kurkumę.
Podajemy od razu.

Smacznego!



Uwagi.
Sypnęłam przez przypadek odrobinę za dużo kurkumy, co widać na załączonym obrazku. Nie wpłynęło to jednak na smak dania.

Pozdrawiam serdecznie!
Praline

wtorek, 11 października 2011

Odkurzam Lendryggena.

Minęło lato.
Rozpoczęła się jesień.
Spadają liście.
Zbieram kasztany.
Sprzątam.
W ogrodzie i kuchni.
Przeglądam pocztę i blogi.
Nagle trafiam na lendryggen'a. Patrzę i nic nie widzę. Od kilku tygodni jakiś zastój.
Wyjeżdżam i wracam. Uczę się i pracuję. Staram się.
Widocznie za mało..

Ale pomimo tego uśmiecham się.
Jem jabłka z ogrodu i ciepły, babciny rosół.
Robię też zdjęcia. Mniej niż zwykle, ale nie przestaję.
I czasami gotuję coś łał.

Kupiłam wczoraj dynię. Ogromną. Jechałam z nią autobusem i trzymałam na kolanach.
A później ją rozkroiłam i przetworzyłam.

Zapraszam na..
 
Muffinki dyniowe z rozmarynem i wiejską kiełbasą

200g mąki razowej
100g mąki pszennej
150ml jogurtu
100ml mleka
50g masła
2 jajka
szczypta soli
500g upieczonej dyni
3 duże gałązki rozmarynu
200g wielskiej kiełbasy
1,5 łyż proszku do pieczenia


Suche składniki mieszamy razem.
Jajka lekko ubijamy i mieszamy z jogurtem i roztopionym masłem.
Dynię miksujemy na papkę.
Kiełbasę kroimy w małą kosteczkę, a rozmaryn drobniutko siekamy.
Wszystko łączymy razem i nakładamy do foremek.
Pieczemy 30 min w 180st.

Podajemy lekko ciepłe.


Pozdrawiam cieplutko!
Praline

czwartek, 4 listopada 2010

Wielka dynia kusi..

Na stole stoi wielka dynia.
Kusi urokiem i kolorem.
Początkowo nie mogę się przemóc, by wbić nóż i zniszczyć takie cudo natury, ale po chwili już nie mam żadnych oporów i ostrze przebija twardą ściankę ;)
Smak, zapach, kolor... działa każdy zmysł. Uniwersalny owoc/warzywo (sama do końca nie jestem pewna ;) świetnie do wszystkiego pasuje. Gdy byłam mała, tata, według własnego, za każdym razem innego przepisu piekł ciasto drożdżowe z marynowaną dynią. Znikało w mig. Dzieci sąsiadów przychodziły po kawałek i z niecierpliwością czekały na kolejny raz. Wtedy znałam tylko taką dynię. Do czasu ;) Ciągle poznaję jej nowe oblicza. Zaczęłam od pieczonej wg Jamiego podczas 'Włoskiej Wyprawy'. Uwiodła mnie swoim delikatnym miąższem. Zależnie od rodzaju i dodatków przybiera inny, niepowtarzalny charakter.

Choć posiadaczką 'Włoską Wyprawy' jestem nie całe dwa miesiące, dopiero niedawno udało mi się praktycznie skorzystać z któregokolwiek przepisu. Gdy zakończyłam napad płaczu szczęścia po otrzymaniu tej magicznej książki, przeniosłam się razem z Jamiem do słonecznych Włoch. Przeczytałam od deski do deski w ciągu jednej nocy i zakochałam się ;) Teraz cyklicznie oddaję się rytuałowi podróży, który przeważnie kończy się przeszukiwaniem internetu w celu znalezienia najlepszej oferty lotniczej do Toskanii ;) Jamie ma to coś. Uwielbiam jego zamiłowanie do zdrowej żywności i oliwy. Tą wadę wymowy też ;) Człowiek o niespożytej energii i pasji. Inspirujący i bardzo przyjazny. I taki (co najważniejsze) prawdziwy. Zupełne przeciwieństwo Królowej Nigelli (o niej innym razem), choć łączy ich (poza pochodzeniem) hipnotyzujący sposób przekazu.



Pieczona dynia
wg Jamiego Oliviera

1 kg dyni (najlepsza piżmowa)
1 suszona czerwona papryczka chilli
sól morska i świeżo zmielony czarny pieprz
1 duża garść świeżej szałwii (ja zastąpiłam rozmarynem)
kawałek kory cynamonowej, połamanej na kawałki
oliwa

Dynię przekroić i wyjąć nasiona. Pokroić w mniejsze kawałki.
W moździerzu utłuc wszystkie pozostałe składniki (z wyjątkiem oliwy).
Dodać ją na końcu, tyle, by uzyskać płynną mieszaninę.
Obtoczyć w niej dynię.
Przełożyć na blachę i piec 40 min w 180st.

Podawać od razu (uprzednio wyjąwszy korę cynamonu)



A teraz coś na słodko. Coś z czego jestem niesamowicie dumna, bo zrobione bez przepisu, według własnej inwencji twórczej w ramach odwiecznego projektu 'w czasie deszczu dzieci się nudzą' (te trochę większe też ;). Pomysł na połączenie dyni i pomarańczy podpatrzyłam tutaj u jednej z dyniowych mistrzyni ;)


Ciasto dyniowe-keksopodobne

1 szklanka musu dyniowego
300g mąki
200g cukru (pół na pół trzcinowy i puder)
2 jajka
80g rozpuszczonego masła
skórka i sok z połowy pomarańczy
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/4 łyżeczki imbiru
1 1/2 łyżeczki sody
70g rodzynek
70g kandyzowanej skórki pomarańczowej
wedle uznania możne dodać orzechy

Sodę wymieszać z przesianą mąką.
W osobnej misce połączyć mus dyniowy, rozbełtane jajka, przyprawy, bakalie, cukier.
Suche dodać do mokrych, przemieszać, dodać masło, wymieszać.
Keksówkę (ok 30cm) wysmarować masłem i oprószyć bułką tartą.
Piec w 180 st. ok 50 min (patyczek powinien być czysty)
Zostawić do całkowitego ostygnięcia w formie.



Smacznego!

Gorąco pozdrawiam!
Praline :)