Cudowny zimowy weekend w Lanckoronie :) Mróz, dwie pary rękawiczek na dłoniach, aparat, czajniczki herbaty w
Arce i M. Ciągle ta sama i niezmienna ;) Wszędzie anioły. Magiczny czas. Powrócę tam za rok! Zapraszam na mini relację :)
 |
Generalnie to chyba jedyny uciekający anioł ;) |
 |
Każdy z uczestników wypuścił do nieba swojego Anioła.. |
|
|
 |
Wszyscy interesowali się niebiańskimi przyjaciółmi ;) |
 |
Skrzydełka choć malutkie, są! |
 |
Opiekun Pani Burmistrz |
 |
Żegnajcie... wracam do nieba! |
 |
Kto je ugotuje i zje? |
 |
Do zobaczenia! Dobranoc.. |
|
Praline
Zdjęcia urzekające ;)
OdpowiedzUsuńuwielbiam anioły- szczególnie ten ostatni przypadł mi do gustu ;)
Fotografko ;***
A ;*
Praline Lanckorona zawsze brzmi dla mnie tajemniczo... Troche z niemiecka... Dlatego też zawsze chciałam tam pojechać... Anioły cudne...:) Bardzo bardzo, je lubię:)
OdpowiedzUsuńBardzo u Ciebie przyjaźnie:).
Pozdrawaim ciepło:)
Ewelajno jedź! Ja miałam wrażenie jakbym cofnęła się w czasie ;)Koniecznie odwiedź 'Arkę':)Dobrze Ci brzmi- 'Ogólnie przyjęta wersja wywodzi nazwę miasta od zestawienia niemieckich słów Land – kraj i Krone – korona' :)
OdpowiedzUsuńpiękne te anioły...:)
OdpowiedzUsuńA ja mam do lanckorony tak blisko! Może i ja zjawię się za rok :)
OdpowiedzUsuńStrasznie mnie rozbawił mies ze skrzydełkami - super1 :)