Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brzoskwinie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brzoskwinie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 sierpnia 2011

Gładko przejdzie przez zęby.

To teraz dla mnie najważniejsze. Po raz pierwszy w życiu doświadczam powiedzonka "Chcesz być piękny, musisz cierpieć". Uparłam się to mam, a jestem dopiero na początku. Jakoś dam radę.
Dlatego jem nieprawdopodobnie dużo lodów, jogurtów, musów owocowych i innych tego typu rzeczy.

Ażeby nie było za nudno, łączę słodkie z kwaśnym, gorzkie ze słodkim, ciepłe z zimnym. 
Od wiek wieków wiadomo, że przeciwieństwa się przyciągają.  Takie połączenie podnoszą walory smakowe dania i jego oryginalność. Moja dzisiejsza propozycja nie jest jakoś specjalnie wyimaginowana i kosztowna, jak to oryginalne dania mają w zwyczaju. Jest pyszna i zdrowa!

....

I tutaj moja wena się skończyła. Nadmiar obowiązków i głowa zaprzątnięta nie tylko pierdołami, dają się we znaki.  Czyli moje postanowienie, o którym wciąż pamiętam, znów (! :() legło w gruzach. Ehhh..

Biorę kolejną porcję na pocieszenie.

Zimne lody (waniliowe lub śmietankowe) z tropikalnym sosem
na 3 porcje

500g lodów
pół świeżego ananasa, obranego
3 świeże brzoskwinie (najlepiej bardzo dojrzałe) pozbawione pestek

Owoce kroimy w kostkę i dusimy do rozpadnięcia.
Powstały soso-mus (mój nowatorski dodatek) przekładamy do pucharków.
Na niego, gałkownicą, nakładamy lody (zaraz po wyjęciu z zamrażalnika).
Podajemy bardzo szybko, by zachować efekt sprzeczności. 




Smacznego!

Pozdrawiam, lekko obolała
Prline